Niedopuszczalne – moim zdaniem – zachowanie pracownicy apteki Ratuszowej (z sieci DOM LEKÓW) w Słupsku przy ulicy Tuwima. Nie tylko KORONAWIRUS może zabijać. Znieczulica, absolutny brak empatii szkodzić może tak samo jak skutki tej parszywej zarazy

Rozpoczynając społeczną prace w ramach tematycznego bloga – informowałem moich czytelników – że w niektórych sprawach bardzo nośnych społecznie – które dotyczą i krzywdzą grupy społeczne – będę również komentował tego typu przypadki, a więc dotyczące bezpieczeństwa w szerszym zakresie niż bezpieczeństwa ruchu drogowego. Wszyscy jesteśmy uczestnikami ruchu drogowego i w tym kontekście bezpieczeństwo zdrowotne jak najbardziej posiada swoje miejsce na niniejszym blogu.

Czy przepisy nadzwyczajne wprowadzane przez Rząd w czasie pandemii w trybie nadzwyczajnym m. innymi w farmacji ( w aptekach i sieciach aptek) są rygorem nałożonym tylko dla klientów aptek czy także dla obsługi aptek. Przepisy te mają chronić społeczeństwo przed pogłębianiem się chorobowych przypadków nie tylko tych związanych z KORONAWIRUSEM

Na mocy zaktualizowanej Ustawy z dnia 31 marca 2020 roku , związanej z zapobieganiem , przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID – 19 , farmaceuta od 1 kwietnia 2020 r może wystawić dla pacjenta receptę gdy pacjentowi zabraknie leku stosowanego przewlekle a nie tylko jak było dotychczas w przypadku zagrożenia zdrowia lub życia pacjenta. Dotyczy to pzrede wszystkim leków na nafcisnienie, astmę i cukrzycę, gdy pominiecie dawki może mieć powazne konsekwencje. (z odpłatnością 100 %)

Faktem jest że farmaceuta wystawiając – receptę bierze pełną odpowiedzialność za wydany preparat,. Może odmówić wydania leku na receptę farmaceutyczna gdyby miał jakiekolwiek wątpliwości co do nazwy leku, jego dawki, czy zasadności wystawienia takiej recepty.

Sytuacja z jaką spotkałem się w sobotni wieczór w dniu 9.05.2020 r w wymienionej w tytule aptece raczej wskazuje na to że pandemia doskwiera personelowi tej apteki a klienci (przeważnie chorzy ludzie) traktowani są jak intruzi.

Brak leku na sobotę i niedzielę z grupy dot. chorób przewlekłych i groźba powikłań z którymi już wcześniej miałem do czynienia skłoniła mnie do skorzystania z mocy w/w przepisu i udałem się do wymienionej w tytule dyżurnej apteki z prośba o wystawienie recepty w tej procedurze i sprzedaż leku którego mi nagle zabrakło. Nieważna przyczyna – bowiem pani farmaceutka nawet nie pozwoliła mi na ujawnienie przyczyn, kategorycznie oświadczyła że jest to moja sprawa i odmówiła mi wydania choćby najmniejszej ilości (na wekend) preparatu którego nie pobranie w odpowiednim czasie mogłoby spowodować poważne konsekwencje zdrowotne.

Na nic zdały się próby powoływania się na informacje w środkach przekazu o w/w przepisie prawa, na nic nie zdały się tłumaczenia że przecież od co najmniej kilkunastu lat jestem klientem tej sieci (głównie apteki z ulicy Kopernika), na nic zdały się informacje że posiadam konto pacjenta gdzie wszystkie informacje aktualne znajdują się na tym koncie i na pewno w sieci informatycznej tej dużej sieci aptek. Na nic wreszcie zdało się okazania pustego opakowania (ale oryginalnego) tego leku który może zostać przepisany wyłącznie na receptę, – Pani farmaceutka odpowiedziała jednym zdaniem – że nie ma podglądu do moich danych i skierowała mnie (paradoksalnie) do pomocy doraźnej w Kobylnicy i przy szpitalu w Słupsku po uzyskanie recepty, mimo że to właśnie zmienione przepisy cytowane wyżej miały spowodować ograniczenia a nawet wyeli8minowaia kontaktów pacjentów z placówkami szpitalnymi i przychodniami.

Pokornie pojechałem do szpitala do którego wstępu nie było a dorażna sobotnio niedzielna pomoc nie funkcjonowała (oczywiście nie dotyczy SOR). Pani farmaceutka kierując mnie do szpitala wyraźnie narażała mnie a może inne osoby na zarażanie pandemiczne pomijając już narażenie zdrowia z powodu dużego stresu tą sytuacją.

Oczywiście upokorzony w ten sposób – powróciłem do domu i podzieliłem się tą informacja z moja córką ( Dzięki Bogu i na szczęście prawnikiem ) która po analizie przepisu o którym farmaceutce wspomniałem) skontaktowała się z apteką i po rozmowie tym razem z Panem farmaceutą – po długim jego przekonywaniu i przywołaniu przepisów – ale wskazując na ewentualne negatywne skutki dla pacjenta w związku z odmową wydania leku – został przekonany i polecił powrócić pacjentowi do apteki gdzie wydany został lek. O dziwo – przed wydaniem leku dokładnie przeanalizowano moje dane w sieci – do których jak oświadczyła wcześniej jego koleżanka farmaceutka – nie było dostępu.

Sytuacja którą opisuję – dotyczy mojego a więc jednostkowego przypadku. Wiem jednak że przy tak zdecydowanej, dalece negatywnej postawie personelu tej apteki – podobny los może spotkać wielu pacjentów którzy z rożnych losowych przyczyn zwrócą się do personelu apteki o pomoc (tym razem w zgodzie z prawem). Nie każdy jest w stanie walczyć o swoje prawa tak jak to uczyniłem ja. Nie każdy ma pod “ręką” swoje dziecko (prawnika) któremu nie jest obojętne że z powodu braku jednej lub kilku tabletek medykamentu może grozić pogorszenie stanu zdrowia a nawet utraty życia jej najbliższemu członkowi rodziny.

A gdzie przejawy zwykłej empatii, szczególnie tak cennej i docenianej w okresie pandemii?

Ten wpis dedykuję wszystkim farmaceutom szczególnie w imieniu tych którym decyzje podobne do tej bardzo młodej farmaceutki mogą mocno zaszkodzić. Myślę że mniej ważny jest przepis (bardzo restrykcyjnie przestrzegany przez załogi aptek) by w aptece znajdowała się tylko jedna osoba lub aby kolejka tworzyła się na zewnątrz apteki – niż ten opisany na moim blogu a mogący dotyczyć zdrowia i życia człowieka.